Wind of Change.

To takie niesamowite uczucie, kiedy przez wiele wiele lat jesteś szczęśliwy, ale wiesz i czujesz, że nie wszystko jest ok. Kiedy pamiętasz coś, co zmieniło wszystko, sprawiło, że świat rozpadł się na kawałki, rozsypał i rozwiał we wszystkie strony. Żyjesz “normalnie”, ale kilku części nadal boleśnie brak.
I nagle decydujesz się i robisz coś, czego się panicznie bałeś, ale co ma moc zmian.
I może być tak, że świat obróci się w całkowity proch bez szans na sklejenie.

Albo tak, że nagle wszystko obraca się i wraca, leci do Ciebie i powoli odłamek za odłamkiem skleja spowrotem w jedną całość.
Odwraca nogami do dołu i jest.
Wszystko na swoim miejscu.

Tęsknota wylewała się ze mnie hektolitrami.
I nagle przestała.
Popłynęło tylko kilka łez.
Ale z uśmiechem. Takich ciepłych.
Nareszcie…

Dodaj komentarz