Archiwum kategorii Uncategorized

Sesje niedawne.

Posted in Uncategorized tagi , , , , , , , , on 12 kwiecień 2009 by alchornea

Najnowsza sesja z moją Rudą, bajkowy klimat. 

 

I trochę klasyki analogowej, średnioformatowej.

 

I właściwie, to wszystko jest dobrze. :)
Poza przerażającą wizją końca semestru, sesji, przeglądów i  nawału roboty, który skutecznie pomniejszam nocka za nocką…

Ach no i oczywiście najważniejszy news jest taki, że znowu sie ciachnęłam u fryzjera i generalnie jestem prawie łysa, maaaało zostało. :P

dobra, po fotoszopie każdy jest piękny, a tak serio, to oto ja – chomiczy ryj :D

 

 

Niechcemisięnic.

Szczerze mówiąc, wolałabym skasować część pamięci.

Posted in Uncategorized tagi , , , , , , , , on 19 luty 2009 by alchornea

Ostatnie zdarzenia, konkretnie od początku stycznia do początku lutego utwierdziły mnie w przekonaniu, że świat to na prawdę niezły skurwiel.
Dał mi popalić. Nie odpuścił.
Po prostu zabrał to, co uznał za należne sobie.
I było mi kurewsko źle.

I następnego dnia po tym zdarzeniu miałam sen. Sen, który ukazał mi utracone dobro i ktróry ukoił nerwy, jakoś… wyciszył.
Bo dnia, w którym to wszystko się stało po prostu prawie nie pamiętam. Urywki, sceny, łzy, jej oczy, jej oddech, strzykawkę, w końcu dół i tabliczkę z imieniem.
Brzmi jak cholerny patos i w sumie takim jest. Jednak niezależnie od tego, to była jedna z bardzo niewielu najważniejszych istot w moim życiu. I już jej nie ma. Choć… Ja i tak czuję ją czasem, jak mi się śni. Jakby znów budziła mnie lizaniem po twarzy.
Moje 15-letnie futrzaste szczęście, o ogromnych i pięknych brązowych oczach.
Ale nadal nie umiem obejrzeć zdjęć, które zrobiłam jej w noc poprzedzającą tamten dzień.

Potem działo się wiele innych rzeczy.
I coś, nie wiem co – może po prostu przebrała mi się miarka – spowodowało, że dostałam niesamowitego kopa do działania.

Postanowiłam zbudować portfolio od nowa, od zera. Zdjęcia dotychczasowe schować do archiwum, zająć się tym od innej strony, spojrzeć inaczej.
W szkole też przestać zostawiać na ostatnią chwilę, choć z tym gorzej…
Zmienić wiele rzeczy w swoim życiu.
Przestać być dla wszystkich i zacząć być dla siebie.

CHCĘ. I to zrobię.

I nie jestem smutna, o dziwo. I ten post też nie miał być smutny.
Po prostu dawno mnie tu nie było i myśli są zupełnie niepoukładane… 

 

A w niedzielę miałam sesję i robiłam za modelkę. Poznałam świetnych ludzi, a moja wizażystka okazała się być geniuszem :)
I warto było spędzić tam te tragiczne 8 godzin. :)